30 lat bez mennicy
Po reformie wszystko układało się po myśli mincerzy - nowy pieniądz został przychylnie przyjęty przez ludność, a firma rosła w siłę. Niestety, taki stan nie trwał wiecznie. 26 marca 1794 roku wybuchło Powstanie Kościuszkowskie. Czas insurekcji to jedna z najpiękniejszych kart w historii narodu polskiego i Mennicy Warszawskiej. Jeszcze podczas powstania Naczelnik Kościuszko wydał polecenie, aby wszelkie srebro i złoto, które znajdowało się w zasobach kościelnych, przesyłać do mennicy. Duchowni odpowiedzieli na ten apel i w kolejnych miesiącach do mennicy zaczęły napływać wyroby z metali szlachetnych. Księża katedry krakowskiej przekazali nawet 12 złotych figur apostołów oraz złoty krzyż, który Kazimierz Wielki przywiózł do Polski po podboju Rusi Czerwonej.
Niestety, Powstanie Kościuszkowskie zakończyło się klęską. Najpierw oddziały rosyjskie, a potem pruskie zajęły Warszawę. Zapadła decyzja o zamknięciu Mennicy Warszawskiej na 30 lat. Wprawdzie prasy co jakiś czas pracowały, ale spod stempli wychodziły raczej podrzędne produkty. Na przykład w 1802 roku na maszynie menniczej wyprodukowano guziki dla służby hr. Stanisława Potockiego. Sytuacja poprawiła się w czasach Księstwa Warszawskiego, kiedy wielkim wysiłkiem bito w stolicy monety, tak potrzebne w czasach wojen napoleońskich i marzeń o odrodzeniu wolnej Polski.




