Rosjanie polubili „nasze” monety
Od kilku lat można zaobserwować coraz większe zainteresowanie polskimi monetami za naszą wschodnią granicą. Bogaci kolekcjonerzy z Rosji chętnie kupują nasze monety.
Wzrost zainteresowania tematem to jednocześnie dynamiczny wzrost cen monet. Skoki cenowe niektórych z nich są naprawdę zaskakujące.
Większość wytrawnych zbieraczy monet, którzy uzupełniali kolekcje jeszcze 10 - 15 lat temu, dziś może ją sprzedać często z kilkuset procentowym zyskiem. Dziś cena wielu monet jest bardzo wysoka (żeby nie powiedzieć przewartościowana). Nie zraża to jednak kolekcjonerów z Rosji, którzy dla uzupełnienia kolekcji są w stanie zapłacić praktycznie każde pieniądze.
Szczególną uwagę chciałbym zwrócić tutaj na monety Królestwa Polskiego (1815 - 1850) – bite de facto w większości w Mennicy Warszawskiej. Królestwo było wówczas pod zaborem rosyjskim. Doskonale było to widać na bitych dla królestwa monetach. Na awersie monety widniał carski dwugłowy orzeł, na rewersie wielu roczników natomiast przedstawiano popiersie cara Aleksandra I. I to właśnie poprzez to popiersie carskie monety w ciągu 10 lat zdrożały nawet o kilkaset procent. Car Aleksander I nie był przedstawiany na rosyjskich monetach i stąd ten sentyment rosyjskich kolekcjonerów do monet Królestwa Polskiego.
Podczas 38 aukcji Warszawskiego Centrum Numizmatycznego (31.05.2008) padł krajowy rekord cenowy – 10 złotówkę z 1827 roku (bitą w Mennicy Warszawskiej a nakładzie 123 sztuk ) sprzedano za 434 500 zł. Jeszcze żadna z monet na polskiej aukcji nie osiągnęła takiej ceny. Trzy lata wcześniej (2005 rok) ta sama moneta w bardzo zbliżonym stanie zachowania została sprzedana za 69 300 zł. Została kupiona „przez telefon”, czyli podczas aukcji kolekcjoner nie będąc osobiście licytował przez telefon. W środowisku kolekcjonerskim przypuszcza się (jest to niemalże pewne), że moneta ta „wyjechała” do Rosji.
Podobnie wygląda sytuacja ze złotymi monetami tego okresu, na których znajduje się wizerunek cara Aleksandra I. Złotą monetę 50 złotową o masie 9,78 grama (stan II) w 2002 roku można było kupić już za 6 – 7 000 zł. W 2006 wzrosła już do 22 00 zł, w 2008 sprzedano ją za bagatela 55 000 zł. Wiele z tych monet w ostatnich latach zostało zakupionych właśnie przez kolekcjonerów z Rosji.
Dla wielu bardzo bogatych kolekcjonerów wydatek kilkudziesięciu tysięcy złotych na upragnioną monetę nie nadwyręży zbytnio portfela. Jest to traktowane raczej jako dość bezpieczna, długoletnia lokata kapitału i dywersyfikacja portfela. Najrzadsze monety w dobrym stanie zachowania nigdy nie stracą na wartości. W środowisku numizmatycznym (zarówno w Polsce jak i za granicą) przybywa bogatych i wytrawnych kolekcjonerów, którzy kupują rzadkie i drogie monety głównie z myślą o bezpiecznej lokacie kapitału. Dywersyfikując w ten sposób swój portfel inwestycyjny mogą za kilka lat liczyć na duże zyski.
ps. Rada dla ewentualnych inwestorów. Z drogimi monetami jest jak z innymi dobrami luksusowymi. Ich wartość zależy od trendów i mody na rynku inwestycyjnym. Każda inwestycja niesie ze sobą element ryzyka, ale kto nie ryzykuje ten nie wygrywa. W ostatnim czasie mówi się, że za kilka lat swoje 5 minut będą miały monety starożytne (które obecnie są bardzo niedoszacowanie), zaś na rynku polskim rzadsze monety okresu PRL. Zatem obserwujmy…
Autor: Piotr Kosanowski – piotr_kosanowski@mennica.com.pl
Tekst ma charakter czystko informacyjny, autor tekstu nie ponosi odpowiedzialności za ewentualne inwestycje czytelników.



